PERSPEKTYWY
Magia coachingu zaczyna się po sesji
Sesja może być iskrą. Ale część najważniejszej pracy dzieje się później — kiedy pomysł osiada, pojawia się działanie, a zmiana rozwija się poza zasięgiem wzroku.
Magia coachingu nie zawsze dzieje się podczas sesji.
Czasem zaczyna się dopiero po niej. Rozmowa może być iskrą. Pojawia się nowe pytanie. Inna perspektywa. Zdanie, które zostaje w głowie trochę dłużej niż pozostałe. Ale później zamykamy Teamsa, laptopa albo drzwi gabinetu i wracamy do życia. I właśnie tam zaczyna się druga część procesu. Myśli osiadają. Coś, co podczas rozmowy było jeszcze abstrakcyjne, zaczyna nabierać znaczenia. Podejmujemy małą decyzję. Robimy coś inaczej niż zwykle. Albo przez kilka dni nie robimy absolutnie nic — poza zauważaniem.
Pomiędzy działaniem a wynikiem
Przypomniało mi się to ostatnio w zupełnie innym kontekście. Czekałam na wynik egzaminu DP-800: Microsoft Certified: SQL AI Developer Associate. Zdawałam go w becie, więc nie było dobrze znanego scenariusza: egzamin → klik → wynik. Było: egzamin → … … → … … → czekanie. I oczywiście racjonalnie wiedziałam, że nic więcej nie mogę już zrobić. Egzamin został napisany. Odpowiedzi wysłane. Praca wykonana. Pozostało czekać.
Zaufaj procesowi brzmi fantastycznie, dopóki proces nie odbiera Ci możliwości zrobienia czegokolwiek. 😉
Czekanie było trudniejsze niż nauka
Podczas przygotowań zawsze można było zrobić coś jeszcze. Przeczytać kolejny materiał. Sprawdzić dokumentację. Przetestować rozwiązanie. Powtórzyć zagadnienie. Czekanie nie dawało takiej możliwości. I właśnie wtedy dotarło do mnie: przestrzeń pomiędzy działaniem a rezultatem nie jest pusta. To, że nie widać efektu, nie oznacza, że nic się nie dzieje. Wiedza się układa. Doświadczenie integruje. Emocje opadają. Perspektywa się zmienia. Pewne rzeczy stają się bardziej oczywiste dopiero wtedy, kiedy przestajemy je aktywnie „przerabiać”.
Nie każda zmiana potrzebuje natychmiastowego KPI
To może być szczególnie trudne dla osób przyzwyczajonych do projektów, dashboardów, rezultatów i mierzalnego postępu. Chcemy wiedzieć: Czy to działa? Jaki jest wynik? Co się zmieniło? Co dalej?
Tymczasem niektóre procesy mają opóźnienie. Dobra rozmowa we wtorek może wpłynąć na decyzję w następny poniedziałek. Jedno pytanie może wrócić podczas spaceru trzy dni później. Granica, której nie potrafiliśmy postawić przez miesiące, może stać się nagle oczywista po kilku pozornie niezwiązanych ze sobą sytuacjach. Nie wszystko dzieje się podczas sesji. I nie wszystko musi.
A wynik?
W końcu przyszedł. 🎉 Zdałam. Bardzo się ucieszyłam. Ale kilka tygodni oczekiwania zostawiło mi coś jeszcze: przypomnienie, że wzrost nie zawsze jest widoczny dokładnie wtedy, kiedy się wydarza. Czasami rezultat przychodzi później niż praca. Czasami pewność siebie pojawia się później niż działanie. Czasami odpowiedź przychodzi dopiero wtedy, kiedy przestajemy ją naciskać. Sesja może być iskrą. Ale transformacja? Ta bardzo często rozwija się po cichu, w tle.
Nie przestawaj się uczyć.
Nie przestawaj działać.
Zaufaj procesowi.
I nie — to nadal nie jest meta.
O coachingu w zmianie i przestrzeni między „już nie” a „jeszcze nie” →