← Wróć do bloga

Nie jesteś projektem do naprawienia

Coaching nie zaczyna się od założenia, że coś jest z Tobą nie tak. Zaczyna się od ciekawości wobec tego, co już wiesz, czego potrzebujesz i jakie możliwości możesz jeszcze zobaczyć.

coaching · autonomia · samoświadomość · rozwój

Przez sporą część życia zawodowego pracowałam w środowisku, w którym istnienie problemu oznaczało bardzo konkretną rzecz: trzeba znaleźć rozwiązanie. System nie działa? Naprawiamy. Proces jest niewydajny? Optymalizujemy. Model zwraca zły wynik? Szukamy błędu. Capacity jest przeciążone? Analizujemy zużycie. Problem → analiza → rozwiązanie. To świetny model. Dopóki nie zaczniemy stosować go automatycznie do ludzi.

Człowiek jako zgłoszenie do helpdesku

Łatwo ulec myślom: „Co jest ze mną nie tak?” Nie potrafię podjąć decyzji. Nie jestem wystarczająco asertywna. Nie umiem odpoczywać. Ciągle wracam do tego samego problemu. Powinnam już wiedzieć. Powinnam sobie z tym poradzić. Brzmi trochę jak zgłoszenie do IT:

Problem: osoba nie zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami. Priorytet: wysoki. Oczekiwane zachowanie: jasność i pewność siebie przez cały czas. Tylko że człowiek nie jest produktem, który trzeba doprowadzić do zgodności ze specyfikacją.

A gdyby nic nie było do naprawienia?

To nie znaczy, że wszystko działa perfekcyjnie. Możesz być w sytuacji, której naprawdę chcesz się pozbyć. Możesz powtarzać zachowanie, które Ci szkodzi. Możesz chcieć nauczyć się stawiać granice. Zmienić sposób komunikacji. Podjąć decyzję. Zrobić coś inaczej. Ale jest ogromna różnica pomiędzy: „chcę coś zmienić” a: „muszę siebie naprawić”. To ostatnie szybko zamienia człowieka w problem.

Coaching nie musi zaczynać się od deficytu

Jedna z rzeczy, które szczególnie cenię w coachingu, to założenie, że klient nie przychodzi jako pusty kontener czekający na wiedzę coacha. Przychodzi z doświadczeniem. Wartościami. Umiejętnościami. Intuicją. Historią. Sprzecznościami. Zasobami. I całym mnóstwem rzeczy, do których w danym momencie może po prostu nie mieć dobrego dostępu. Czasem nie potrzebujemy nowej kompetencji. Potrzebujemy przypomnieć sobie o tej, którą już mamy. Czasem nie potrzebujemy odpowiedzi. Potrzebujemy usłyszeć własne zdanie bez pięciu cudzych opinii nałożonych na wierzch. Czasem nie potrzebujemy „większej motywacji”. Potrzebujemy zrozumieć, dlaczego próbujemy zmusić się do czegoś, czego wcale nie chcemy.

„Ale przecież coach ma pomagać”

Tak. Tylko pomoc nie zawsze oznacza dodawanie. Czasem oznacza odejmowanie. Presji. Założeń. Cudzego „powinnaś”. Cudzego „na Twoim miejscu”. Cudzego scenariusza na właściwe życie. Dobry coaching powinien zwiększać Twoją zdolność do świadomego wybierania, kim chcesz być Ty.

Twoim zadaniem nie jest być dobrym klientem coachingu

Nie musisz przychodzić przygotowana. Nie musisz mieć dobrze sformułowanego celu. Nie musisz „wiedzieć, nad czym chcesz pracować”. Możesz powiedzieć:

„Nie wiem, ale coś mi nie pasuje.” Możesz zmienić zdanie. Możesz nie doświadczyć wielkiego przełomu. Możesz odkryć, że temat, z którym przyszłaś, wcale nie jest tym najważniejszym. Możesz zdecydować, że niczego nie zmieniasz. Bo coaching nie jest egzaminem z rozwoju osobistego.

Nie jesteś projektem do naprawienia

Możesz być człowiekiem w zmianie. Człowiekiem w konflikcie. Człowiekiem, który nie wie. Człowiekiem, który potrzebuje granicy. Człowiekiem, który chce więcej. Albo mniej. Człowiekiem, który ma świetne życie i jedną rzecz, której chce się przyjrzeć. Nie musimy najpierw uznać Cię za zepsutą, żeby rozmowa mogła mieć wartość. Wręcz przeciwnie. Może najbardziej wartościowe pytanie brzmi: Co staje się możliwe, kiedy przestajesz patrzeć na siebie jak na problem do rozwiązania?

Więcej o tym, czym coaching jest — i czym nie jest →