← Wróć do bloga

Czy AI zastąpi coachów? Witamy w pytaniu, które zadaje dziś prawie każdy zawód

AI potrafi już prowadzić zaskakująco sensowną rozmowę. Pytanie nie brzmi jednak tylko, czy zastąpi coacha, ale które elementy coachingu rzeczywiście wymagają człowieka.

AI · coaching · przyszłość pracy

Programista pyta, czy AI zastąpi programistów. Copywriter pyta o copywriterów. Analityk o analityków. Rekruter o rekruterów. Coach oczywiście pyta o coachów.

To w gruncie rzeczy bardzo ludzkie pytanie. Nie pytamy wyłącznie o technologię. Pytamy też: czy to, co robię, nadal będzie potrzebne? Czy moja kompetencja ma wartość? Czy coś, czego uczyłam się przez lata, za chwilę stanie się funkcją w aplikacji?

W coachingu to pytanie jest szczególnie ciekawe, bo AI już dziś potrafi zadawać pytania, podsumowywać wypowiedzi, porządkować myśli i prowadzić rozmowę, która dla użytkownika może być naprawdę pomocna.

Udawanie, że tego nie widać, nie pomoże coachom.

AI może przejąć część rzeczy, które nazywamy coachingiem

Jeśli potrzebuję o 23:40 uporządkować myśli przed trudną rozmową, AI jest dostępne. Jeśli chcę zrobić journaling, zebrać argumenty, zobaczyć kilka perspektyw albo wrócić do pytań, które zadawałam sobie tydzień temu, narzędzie może zrobić to bardzo sprawnie.

Może też pamiętać kontekst, zaproponować strukturę refleksji, pomóc nazwać temat przed sesją albo wesprzeć pracę pomiędzy spotkaniami.

To nie są małe rzeczy.

I być może część pracy, za którą wcześniej potrzebowaliśmy drugiego człowieka, rzeczywiście stanie się łatwiej dostępna bez drugiego człowieka.

Tylko że z tego nie wynika jeszcze, że cały coaching da się sprowadzić do generowania dobrych pytań.

Dobre pytanie to nie cały coaching

Coach nie jest wyszukiwarką pytań zakończonych znakiem zapytania.

W rozmowie dzieje się znacznie więcej: tempo, cisza, relacja, to, czego klient nie dopowiada, moment, w którym zmienia energię, odpowiedzialność za granice procesu, etyka, rozpoznanie sytuacji, w której coaching przestaje być właściwą formą wsparcia.

To również umiejętność niepodążania automatycznie za pierwszą historią, którą klient przynosi. Czasem najważniejszą interwencją nie jest kolejne pytanie, tylko zatrzymanie się przy jednym słowie. Czasem jest nią cisza. Czasem nazwanie sprzeczności. Czasem świadome niewykorzystanie narzędzia.

Model językowy może symulować wiele elementów rozmowy. To nie znaczy jednak, że odpowiedzialność za proces znika.

Najciekawsze pytanie brzmi: co właściwie warto automatyzować?

Być może AI nie musi „zastąpić coacha”, żeby mocno zmienić coaching.

Może przejąć przygotowanie do sesji. Może wspierać refleksję pomiędzy spotkaniami. Może pomagać klientowi śledzić własne wnioski. Może obniżyć próg wejścia dla osób, które nigdy nie zdecydowałyby się na klasyczny coaching.

To może być dobra wiadomość.

Technologia często nie usuwa całej profesji. Zmienia proporcje pracy. Automatyzuje to, co powtarzalne, a tym samym podnosi wartość tego, co wymaga osądu, relacji i odpowiedzialności.

Dlatego pytanie „czy AI zastąpi coachów?” jest dla mnie mniej ciekawe niż: która część pracy coacha była na tyle powtarzalna, że od dawna nadawała się do automatyzacji?

W coachingu AI pojawia się też problem, którego nie widać na ekranie

Rozmowa z AI może sprawiać wrażenie bardzo prywatnej. Jest późno, jesteśmy sami, wpisujemy coś, czego nie powiedzielibyśmy znajomym. Interfejs odpowiada spokojnie i bez oceny.

Ale poufność psychologiczna to nie to samo co prywatność danych.

W coachingu opartym na AI pojawiają się pytania o to, gdzie trafiają dane, jak długo są przechowywane, kto ma do nich dostęp, jak system radzi sobie z błędem, uprzedzeniem albo sytuacją kryzysową i czy użytkownik naprawdę rozumie, z czym rozmawia.

To między innymi dlatego International Coaching Federation stworzyła osobny framework dotyczący AI coachingu, obejmujący kwestie etyki, relacji, komunikacji, prywatności i odpowiedzialnego wykorzystania technologii.

To nie jest poboczny techniczny detal. To część jakości usługi.

Coach też będzie musiał nauczyć się pracować z AI

Nie sądzę, żeby najlepszą odpowiedzią środowiska coachingowego było stwierdzenie: „prawdziwy człowiek zawsze wygra”.

Podobnie mówili przedstawiciele wielu innych zawodów.

Bardziej interesuje mnie coach, który potrafi powiedzieć: tutaj AI jest świetnym narzędziem. Tutaj może pomóc klientowi pomiędzy sesjami. Tutaj nie powinno dostać tych danych. Tutaj ryzyko jest większe niż korzyść. A tutaj potrzebujemy człowieka, odpowiedzialności i relacji.

To wymaga zarówno ciekawości technologicznej, jak i granic.

Czy więc AI zastąpi coachów?

Część pracy — prawdopodobnie tak. Część rynku — być może. Część potrzeb klientów — już teraz.

Ale „coach” nie jest jedną czynnością, którą da się włączyć albo wyłączyć. To zestaw kompetencji, relacja, sposób pracy i odpowiedzialność.

Być może przyszłość nie będzie więc wyglądała jak pojedynek „AI kontra coach”. Bardziej jak pytanie, które już pojawia się w wielu zawodach: co chcę oddać technologii, a za co nadal chcę odpowiadać jako człowiek?

To pytanie dotyczy również mnie. Technologia, dane i AI nadal są częścią mojego świata zawodowego — po prostu nie są jedyną soczewką. Więcej o tym połączeniu piszę na stronie O mnie.

Źródło

AI & TRANSPARENTNOŚĆ

AI wspiera niektóre elementy mojej pracy — nie zastępuje jednak mojego osądu, odpowiedzialności ani relacji z klientem.

Korzystam z narzędzi AI m.in. do researchu, porządkowania informacji, pracy nad strukturą treści i przygotowywania materiałów. To wsparcie warsztatu — nie autonomiczny autor ani decydent. Treści, które publikuję lub wykorzystuję zawodowo, pozostają pod moją odpowiedzialnością.

W coachingu nie wykorzystuję AI do automatycznej oceny, diagnozowania ani podejmowania decyzji dotyczących klienta. AI nie zastępuje również uważności, poufności ani ludzkiej odpowiedzialności za przebieg relacji coachingowej.

AI może wspierać proces. Odpowiedzialność pozostaje po stronie człowieka.